Transport - infrastrukturalna zapaść
Jak każdego dnia łatwo się przekonać wsiadając do samochodu polska infrastruktura drogowa jest jednym ze słabszych elementów gospodarki. Co prawda, jak pokazują statystyki, mamy bez mała 385 tys. km dróg publicznych, niestety ponad 82 procent to kiepskiej jakości drogi powiatowe i gminne a ledwie niespełna pół procenta to autostrady lub drogi ekspresowe. Główna sieć dróg krajowych mierzy w chwili obecnej 19 tys. km, lecz tylko 11.2 tyś km jest w dobrym stanie.
Analizując dalej statystyki polskiego transportu i gospodarki dowiemy się, że od 2000 do 2009r. PKB Polski wzrósł o ponad 40 proc. jednakże w tym czasie liczba pojazdów samochodowych zwiększyła się aż o 56 proc. a sieć dróg utwardzonych wydłużyła się tylko o niespełna 8 proc. Efektem takiej struktury wzrostu w 2009 r. na 1 km krajowych dróg (gdzieniegdzie) utwardzonych w Polsce przypadało 70 pojazdów, tymczasem średnia dla "starego" UE to ledwie 53 pojazdy. Nic dziwnego więc, że stan drogowej infrastruktury odbija się bezpośrednio na całej branży. Cierpi nie tylko transport bezpośrednio, ale i nawet tak odległa od bezpośredniego przewożenia towarów firma jak np. internetowa giełda ładunków. Straty spowodowane niewydolnością systemu transportowego, np te wywołane przez marnowanie czasu i benzyny w korkach i w trakcie jazdy w ślimaczym tempie, wzrosły z bez mała 0,4 proc. PKB w 2000 r. do 0,9 proc. PKB w 2009r. I dodajmy, że rachunek dotyczy tu tylko miast, i tylko firm bezpośrednio związanych z transportem!
Chyba już najwyższy czas na prawdziwe inwestycje eliminujące tę niewydolność. Jak łatwo oszacować łatwo mogą przynieść oszczędności wynoszące kilkanaście miliardów złotych rocznie, że nie wspomnimy o tym, że wolne ładunki czekające na ciężarówki, które utknęły w korku też generują straty.
STRONA INTERNETOWA:
SŁOWA KLUCZOWE:










