Manipulacja w handlu
Już nawet Pismo Święte ostrzega, że nieuczciwość wkrada się między sprzedającego a kupującego. Z czasem jednak proste sztuczki sprzedawców skomplikowały się i przybrały formę metodycznej manipulacji. Manipulacja w handlu jest rzeczą powszechną. Posługują się nią handlarze warzyw ze straganów na targach po wyedukowanych w najlepszych szkołach speców od marketingu.
Jedną z podstawowych metod perswazji jest „teoria wymiany”. Ta manipulacja odwołuje się do podstawowego, niemal archetypicznego nawyku kulturowego – dbałości o równorzędną wymianę dóbr (materialnych i niematerialnych) pomiędzy uczestnikami relacji. Słowem, jeśli otrzymamy coś od kogoś, czujemy się zobowiązani do oddania mu czegoś w zamian. Co ciekawe ta równorzędność do pewnego stopnia nie dotyczy wymiernej (np. pieniężnej) wartości dóbr lecz ilości spełnianych próśb. Sprawny handlowiec może to wykorzystać w taki sposób, że manipulacja właściwie nie zostaje zauważona. Może np. na wejściu obdarować nasze dziecko promocyjnym balonikiem, wcisnąć nam firmowy długopis albo poczęstować nas ciasteczkiem. To, czym obdaruje nas handlowiec jest bez znaczenia, chodzi tylko o to, abyśmy podświadomie czuli się zobowiązani. Wówczas będzie nam trudniej odmówić, kiedy handlowiec wystąpi do nas z prośbą o zakup jakiegoś produktu. Ta sama manipulacja sprawdza się nie tylko w handlu bezpośrednim. Wiele reklam zaczyna się od hasła „mamy dla ciebie prezent”, co jest powodowane nie tylko tym, że prezenty przyciągają uwagę, ale także właśnie omawianą zasadą, że otrzymując coś, czujemy się w obowiązku jakoś odwdzięczyć. Kiedy następnym razem ktoś będzie próbował wywrzeć podobny wpływ, warto pamiętać, że może to być tylko handlowa manipulacja.
SŁOWA KLUCZOWE:
- manipulacja










