Dom Mastifa Tybetańskiego
Uważa się, że przodkowie dzisiejszego Mastifa towarzyszyły armiom Asyryjczyków, Persów, Greków, Rzymian i później przybyły z Hunem Attylą i Temudżinem-Genghis Khan na daleki zachód, do Europy. Cały czas te, które nie wywędrowały pozostawały przez wieki w głębokiej izolacji od psich przybyszów w rodzinnym Tybecie. W Mongolii uważa się, że wraz z powracającymi z pielgrzymek do świętych Klasztorów tybetańskich przybyły Mastify Tybetańskie, zwane tam "Gharzh". Podobnie też pewnie było w przypadku migrowania na wschód wraz z pielgrzymami z Chin czy Indii. Do tej pory można zauważyć skłonność do 'podczepiania' się Tybetana do nieznanego wędrowca. Tak jak i Owczarek Podhalański mający swoją legendę mówiącą o białych dużych psach towarzyszących Attyli z których w miarę hermetycznym środowisku zachowały się jako nasze Podhalany, tak i legenda głosi, że z armii Temudżina szła 30.000 wataha bojowych Mastifów Tybetańskich. Według legendy zawsze towarzyszyły wodzowi dwa takie psy. Sądzi się, że z tamtych czasów pochodzi określenie 'psy wojny'. Wychodziły przed bitwą przed szereg by siać przerażenie. A po bitwie...
A na co dzień to cudowny przyjaciel, niezmordowany stróż i obrońca.
Zobacz inne wpisy z miejscowości: Tarnów










